Zabrakło mu jednego dnia do 113. urodzin. Odszedł najstarszy Europejczyk

Jeden dzień. Tyle dzieliło Iliego Ciocana od 113. urodzin.

Nie dożył. Weteran II wojny światowej i zarazem najstarszy Europejczyk zmarł w rumuńskiej gminie Galicea, w okręgu Vâlcea. O jego śmierci poinformował wójt Florin Alexandru Mărăcine, a sprawę opisał lokalny portal Eveniment Vâlcean. Senior odszedł dosłownie w przeddzień swojego święta.

I trzeba przyznać, że to odejście poruszyło cały region. Dla mieszkańców nie był po prostu kolejnym staruszkiem z metryką. Był symbolem. Ostatnim ogniwem pokolenia, którego już praktycznie nie ma.

Urodził się latem 1913 roku. Pomyśl, co od tego czasu się wydarzyło

Ilie Ciocan przyszedł na świat w Galicea, w realiach prostych i wymagających. Dorastał na wsi, ucząc się dyscypliny i szacunku do pracy. Portal podkreśla, że to właśnie te cechy wyróżniały go przez całe długie życie.

A potem przyszła wojna. Ciocan walczył na froncie II wojny światowej i należał do garstki ludzi, którzy mogli opowiadać o tamtych czasach z własnej pamięci, nie z podręcznika. Tyle że niespecjalnie chciał o tym mówić. Bliscy wspominali, że nosił w sobie ciężar tych przeżyć i pamięć o kolegach, którzy nie wrócili.

Dla mieszkańców był przede wszystkim „wujkiem Ilie” – człowiekiem kojarzonym ze spokojem, opanowaniem i skromnością.

Sława, której nie szukał

Z czasem nazwisko Ciocana zaczęło wykraczać poza okolicę. Jego wiek i życiorys robiły wrażenie daleko poza okręgiem Vâlcea. A jednak on sam pozostał przy swoim. Nie budował pozycji na wojennej przeszłości, nie gonił za rozgłosem.

Chciał spokojnego życia w rodzinnych stronach. I tyle.

W ubiegłym roku władze okręgu przyznały mu tytuł honorowego obywatela Vâlcea. Gest, który miał docenić zarówno jego status weterana, jak i sam sposób, w jaki przeżył te niemal 113 lat – z godnością. No cóż, niewielu z nas będzie mogło kiedyś powiedzieć to samo.