Horror w Chełmie. Pobici i spaleni na stosie z mebli. „Nie ma większego udręczenia”

Prokuratura domaga się dożywotniego pozbawienia wolności dla trzech oskarżonych o zabójstwo dwóch mężczyzn w mieszkaniu przy ul. Narutowicza w Chełmie. Według ustaleń śledczych, ofiary zostały najpierw brutalnie pobite, a następnie ułożone na stosie z mebli i tekstyliów, który podpalono. Wyrok w sprawie zapadnie 13 maja.

Okoliczności tragedii: pobici i podpaleni na stosie

W piątek Sąd Okręgowy w Lublinie zakończył przesłuchania i wysłuchał mów końcowych. Na ławie oskarżonych zasiedli Tomasz B., Krzysztof B. oraz Piotr B. Prokuratura Rejonowa w Chełmie zażądała dla całej trójki najwyższego wymiaru kary – dożywocia. Zdaniem śledczych, nie ma okoliczności łagodzących, a wyjaśnienia oskarżonych to jedynie linia obrony.

„Nikt nic nie widział, a dwie osoby nie żyją”

– podkreślił prokurator Przemysław Szaniawski.

Prokurator zaznaczył, że wszyscy oskarżeni byli wcześniej wielokrotnie karani. Zabójstwa dokonano ze szczególnym okrucieństwem i premedytacją, gdy pokrzywdzeni po pobiciu stracili możliwość obrony. Prok. Szaniawski przywołał ponury obraz z historii:

„Najczarniejsze karty ludzkości to te momenty, kiedy ludzie byli paleni na śmierć”

.

obrazek

Przerażająca śmierć w cierpieniu – postawa oskarżonych

Obie ofiary umierały w niewyobrażalnym cierpieniu. Jeden z mężczyzn zmarł po upływie doby na oddziale oparzeniowym, drugi – na miejscu zdarzenia, oddychając jeszcze w chwili pożaru. Prokurator dodał:

„Nie ma chyba większego udręczenia niż zabijanie na raty”

. Podkreślił, że zamiar zabójstwa powstał, gdy ofiary były bite do nieprzytomności, układane na stosie i podpalane.

Oskarżeni nie przyznali się do zarzutów, z wyjątkiem Piotra B., który przyznał się jedynie do pobicia i przeprosił rodziny ofiar. Krzysztof B. twierdził, że w czasie przestępstwa był w szpitalu u partnerki, a Tomasz B. odrzucił wszystkie oskarżenia jako pomówienia. Obrońcy wnioskowali o uniewinnienie. Decyzja sądu zapadnie 13 maja.

Przebieg makabrycznej napaści

Do tragedii doszło w marcu 2025 roku. Podczas wspólnego picia alkoholu Tomasz B. zaatakował bez powodu dwóch mężczyzn – 42-letniego Sylwestra G. i 66-letniego Henryka K. Dołączyli do niego pozostali oskarżeni, bijąc i kopiąc ofiary po całym ciele. Tomasz B. był najagresywniejszy, co potwierdza nagranie z monitoringu budynku przy ul. Narutowicza. Świadek relacjonował:

„Było widać, że oni nad sobą nie panują; Tomasz B. miał jakąś białą gorączkę”

.

Pobici mężczyźni stracili przytomność. Oskarżeni zebrali meble, ubrania i tekstylia z mieszkania, ułożyli je z pokrzywdzonymi w stos, który Tomasz B. podpalił. Gdy ogień objął pomieszczenie, sprawcy uciekli.

Starszy mężczyzna zmarł następnego dnia w szpitalu z powodu wstrząsu poparzeniowego, rozległych oparzeń czwartego stopnia oraz obrażeń głowy i twarzy. Młodszy doznał zwęglenia niemal całego ciała z poważnymi ubytkami tkanek. Obdukcja potwierdziła obecność sadzy w drogach oddechowych, co świadczy o tym, że oddychał podczas pożaru.