70-latka z Wałbrzycha przesypywała truskawki w sklepie. Grozi jej do 8 lat więzienia
Mieszkance Wałbrzycha grozi nawet osiem lat więzienia za przesypanie garści truskawek między koszyczkami w jednym z miejscowych sklepów. 70-latka sięgnęła po dwie wcześniej zważone kobiałki, a część owoców z trzeciego koszyczka przełożyła do dwóch pozostałych. Całe zajście nagrał sklepowy monitoring.
Personel zauważył działanie kobiety i powiadomił ochronę, która zatrzymała ją przy kasie. Na miejsce wezwano policję. Wartość owoców była niewielka, ale o kwalifikacji czynu zdecydował jego charakter.
Dlaczego nie skończyło się na mandacie

Gdy wartość skradzionego mienia nie przekracza 800 zł, policja może poprzestać na mandacie. W tym przypadku dosypanie truskawek do zważonych kobiałek potraktowano jako oszustwo, a nie kradzież, co zamyka drogę do takiego rozwiązania.
— Koszt być może tych truskawek nie był duży, bo to tak naprawdę było kilka złotych, ale niestety, przepisy są takie, jakie są — powiedział na antenie Radia Wrocław komisarz Marcin Świeży z wałbrzyskiej policji.
Rzecznik komendy wyjaśnił, że przy klasycznym oszustwie, nawet gdy wartość mienia jest niska, nie ma możliwości pouczenia ani ukarania grzywną w postaci mandatu.
— Tutaj w tej sytuacji już tylko i wyłącznie sąd może zadecydować o karze dla takiej osoby, która popełnia przestępstwo oszustwa — wskazał komisarz Świeży.
Za oszustwo kodeks karny przewiduje karę do ośmiu lat pozbawienia wolności. O ewentualnej sankcji dla 70-latki zdecyduje sąd.