Znalazł sposób na oszukanie systemu kaucyjnego. Na jednej butelce zarobił prawie 200 tys. zł

System kaucyjny, polegający na pobieraniu opłaty za opakowanie i jej zwrocie po oddaniu pustego produktu, miał stać się ważnym elementem gospodarki obiegu zamkniętego. Szybko jednak stał się celem przestępców, którzy wykorzystują luki prawne i technologiczne, by czerpać nielegalne zyski.

Choć w Polsce system jest jeszcze w początkowej fazie działania, już teraz przyciąga osoby szukające szybkiego zysku kosztem sieci handlowych. Operatorzy i właściciele sklepów zgłaszają liczne incydenty, ukazujące, jak łatwo obejść zabezpieczenia butelkomatów. Problem leży nie tyle w konstrukcji urządzeń, co w pomysłowości oszustów, którzy radzą sobie nawet prymitywnymi narzędziami.

obrazek

Metoda „na sznurek” i fałszywe etykiety — najpopularniejsze triki oszustów

W środowiskach branżowych głośno mówi się o metodzie „na sznurek”, przypominającej dawne sztuczki z automatami telefonicznymi czy maszynami do gier. Polega ona na włożeniu butelki do otworu wrzutowego tak, by czujniki zarejestrowały jej obecność i zeskanowały kod kreskowy, a następnie na szybkim wycofaniu opakowania, zanim trafi do zgniatarki.

Eksperci podkreślają, że takie manipulacje dotykają głównie starsze modele urządzeń bez zaawansowanych czujników optycznych czy blokad mechanicznych. Fizyczne omijanie systemu to jednak tylko jeden z chwytów. Coraz groźniejsze są fałszywe naklejki z polskim piktogramem kaucji.

Oszuści drukują je na domowych drukarkach termicznych lub sprowadzają z krajów bez systemu kaucyjnego. Naklejają na opakowania nieobjęte programem, np. butelki z zagranicy, które w polskich automatach zyskują wartość kaucji. Sieci handlowe wprowadzają dodatkowe kontrole, ale walka z anonimowym handlem fałszywkami jest nieskuteczna.

Rekordowe oszustwo w Kolonii — jedna butelka przyniosła fortunę

Przypadek z Niemiec wstrząsnął branżą i stanowi przestrogę dla krajów wdrażających podobne systemy. 37-letni właściciel sklepu monopolowego w Kolonii porzucił proste triki na rzecz wyrafinowanego inżynieryjnego rozwiązania.

W jego lokalu zainstalowano drewniany stelaż z tunelem magnetycznym, oszukującym czujniki butelkomatu. Automat skanował butelkę PET, uznawał ją za oddaną i naliczał kaucję, ale mechanizm uniemożliwiał jej zniszczenie. Butelka wracała do właściciela w idealnym stanie, gotowa do ponownego użycia.

Skala oszustwa była ogromna: jedna butelka zeskanowana ponad 1,2 miliona razy przyniosła niemal 190 tys. zł (ponad 44 tys. euro). System informatyczny nie wykrył anomalii przez długi czas. Mężczyzna wpadł dzięki anonimowemu donosowi, co dowodzi, że nawet zaawansowane zabezpieczenia mają słabości wobec zdeterminowanych przestępców.

Surowe kary w polskim prawie za oszukiwanie systemu kaucyjnego

Polski ustawodawca przewidział drakońskie sankcje za oszustwa. Manipulacje butelkomatami i fałszywe etykiety to przestępstwa bez taryfy ulgowej dla drobnych czynów.

Zgodnie z art. 286 Kodeksu karnego, wyłudzenie korzyści majątkowej poprzez wprowadzenie w błąd — np. urządzenia czy operatora — grozi do 8 lat więzienia. Nie ma progu „niskiej wartości”, umożliwiającego uniknięcie kary.

Jeszcze wyższe kary — do 10 lat — grożą za uszkodzenie butelkomatu, kwalifikowane jako kradzież z włamaniem. Operatorzy zapowiadają też powództwa cywilne o zwrot wyłudzonych kwot z odsetkami i kosztami napraw.

Walka z oszustami trwa — technologie kluczem do sukcesu

W polskich sieciach handlowych pracownicy otrzymują instrukcje i ostrzeżenia, nakazujące czujność przy opróżnianiu butelkomatów. Eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują jednak, że pełne uszczelnienie systemu wymaga innowacji technologicznych.

Proponowane rozwiązanie to unikalne kody QR na każdym opakowaniu, utrudniające fałszerstwa. Do ich wdrożenia walka z przestępcami będzie trwała, a historia z Kolonii może zainspirować naśladowców w Polsce.