Sharon Stone o scenie z „Nagiego instynktu”: „Uczyniła mnie ikoną, ale nie przyniosła szacunku”
Sharon Stone po latach z rozgoryczeniem wspomina słynną scenę przesłuchania z „Nagiego instynktu”, twierdząc, że została wprowadzona w błąd przez reżysera Paula Verhoevena co do tego, ile nagości pokaże film. Erotyczny dreszczowiec z 1992 roku znów trafił do polskich kin.
Produkcja od początku dzieliła widzów. Film przyciągał tłumy, zdobył nominacje do Oscarów i Złotych Globów, a jednocześnie wywoływał protesty już na etapie zdjęć. Aktywiści działający na rzecz społeczności LGBT sprzeciwiali się przedstawieniu osoby biseksualnej jako niestabilnej i niebezpiecznej. Krytykę kierowały też organizacje feministyczne, a pojawiały się głosy, że obraz może zachęcać do gwałtów.
Główna rola przyniosła Stone status ikony i „femme fatale” lat 90. Najgłośniejszą sceną pozostaje przesłuchanie z zakładaniem nogi na nogę.
Co aktorka mówi o kulisach

Stone twierdzi, że zaufała zapewnieniom, iż nagość zostanie jedynie zasugerowana.
— Zobaczyłam moją waginę, długo po tym, jak powiedziano mi: „Niczego nie będzie widać – chcę tylko, żebyś zdjęła majtki, ponieważ biel odbija światło, ale my wiemy, że je masz” — wspominała aktorka.
Szok miał ją dopaść podczas roboczego pokazu filmu. W autobiografii „The Beauty of Living Twice” z 2021 roku opisała swoją reakcję.
— Poszłam do kabiny projekcyjnej, spoliczkowałam Paula Verhoevena, wyszłam, wsiadłam do samochodu i zadzwoniłam do prawnika — napisała.
Sceny ostatecznie nie zablokowała. Reżyser utrzymuje, że gwiazda od początku znała zarówno efekt wizualny, jak i prowokacyjny charakter ujęcia oraz całego filmu, i że nie było w tym żadnego podstępu.
„Nie mamy takich wyborów w życiu”
W rozmowie z „Business Insiderem” Stone podsumowała znaczenie tej roli dla swojej kariery.
— Uczyniła mnie ikoną, ale nie przyniosła szacunku — powiedziała. — Czy zrobiłabym to ponownie? Nie mamy takich wyborów w życiu. Nie uczestniczę w świecie fantazji w ten sposób.