Rośnie liczba ofiar po tragedii w Szwajcarii. Najgorszy możliwy scenariusz
Najnowsze raporty lokalnych władz wskazują na gwałtowny wzrost liczby potwierdzonych zgonów po tragicznych wydarzeniach, które wstrząsnęły całą Europę. Ratownicy na miejscu określają skalę zniszczeń jako bezprecedensową, a prokuratura nadal bada sprzeczne zeznania dotyczące przyczyn pożaru.
Spełnia się najczarniejszy scenariusz
Początkowo tragedię uważano za nieszczęśliwy wypadek, lecz wkrótce stała się ona jednym z najtragiczniejszych zdarzeń we współczesnej historii Szwajcarii. Pierwsze doniesienia mówiły o 40 ofiarach śmiertelnych, jednak najnowsze oficjalne informacje podają 47 potwierdzonych zgonów, z możliwością dalszego wzrostu tej liczby.
W ponad 115 szpitalach w całym kraju przebywają ranni, z których wielu walczy o życie na oddziałach intensywnej terapii. Władze kantonu Valais podchodzą do identyfikacji ofiar z najwyższą starannością. Prokurator generalna Beatrice Pilloud zapowiedziała, że proces ten może potrwać kilka dni. Szczególny niepokój budzi los sześciu obywateli Włoch, którzy wciąż figurują na listach zaginionych.

Prezydent Szwajcarii Guy Parmelin podkreślił ze smutkiem, że większość ofiar stanowią młodzi ludzie w wieku od 16 do 26 lat, którzy w kurorcie Crans-Montana chcieli po prostu radośnie powitać Nowy Rok.
Wstrząsające relacje świadków: „Ludzie się tratowali”
Z każdym dniem do mediów docierają relacje ocalałych i świadków, którzy ryzykując własne życie, wbiegali do płonącego budynku, by ratować uwięzionych. Jeden z nich, cytowany przez rumuński portal Digi24, opisuje moment wybuchu ognia jako gwałtowny i przerażający proces trwający zaledwie 20 sekund.
„Huk, olbrzymi płomień, a potem wszystko zamieniło się w dym” – wspomina mężczyzna, który pomagał wydostać poszkodowanych z pułapki.
Jego relacja przypomina dantejskie sceny z najtragiczniejszych pożarów klubów w ostatnich dekadach. Ratownicy porównują chaos w lokalu „Le Constellation” do katastrofy w bukareszteńskim klubie Colectiv, gdzie panika i brak drożnych dróg ewakuacyjnych doprowadziły do masowej śmierci uczestników imprezy.
Wewnątrz szwajcarskiego lokalu goście w panice tratowali się nawzajem, próbując uciec przed duszącym dymem i błyskawicznie rozprzestrzeniającą się ścianą ognia, która odcięła wyjścia.
Przyczyny tragedii – zimne ognie czy wybuch?
Wciąż nie ma ostatecznych ustaleń co do bezpośredniej przyczyny pożaru. Prokuratura wykluczyła wątek zamachu terrorystycznego, koncentrując się na hipotezie nieodpowiedzialnego użycia zimnych ogni podczas serwowania szampana, co – według wstępnych ustaleń – mogło spowodować zajęcie się dekoracji sufitu.
Inna teoria wskazuje na głośny huk, który może sugerować przypadkowe odpalenie fajerwerków w ciasnym pomieszczeniu.
Komentując śledztwo, komendant policji kantonu Valais Frédéric Gisler podkreślił, że trwa intensywne zbieranie dowodów. Każde zeznanie jest weryfikowane przez ekspertów z dziedziny pożarnictwa, którzy pracują na miejscu katastrofy, by odtworzyć przebieg zdarzeń minuta po minucie.
Władze apelują o powściągliwość w wyciąganiu pochopnych wniosków i skupienie się na wsparciu rodzin ofiar, które w ostatnich dniach zjechały do Szwajcarii z różnych części kontynentu.