Policjant aresztowany za gwałt na policjantce. Kierwiński pozwie posłankę PiS za „kłamliwe słowa”
W weekend poprzedzający 3 stycznia 2026 roku na terenie oddziału prewencji w Piasecznie pod Warszawą doszło do skandalicznego incydentu. Pijany komisarz z komendy stołecznej miał dopuścić się gwałtu na podlegającej mu młodej policjantce. Prokuratura przedstawiła mężczyźnie zarzuty zgwałcenia i zmuszenia do poddania się innej czynności seksualnej. Sąd Rejonowy w Piasecznie zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt, a funkcjonariusz został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych.
Rzeczywisty przebieg zdarzenia
Według relacji mediów, do incydentu doszło podczas spotkania towarzyskiego na terenie jednostki policji. Dowódca i inny funkcjonariusz spożywali alkohol, gdy policjantka dołączyła do grupy. Dowódca miał wyprosić swojego kolegę, zamknąć się z dziewczyną i ją zgwałcić. Policjantka krzyknęła i wołała pomocy. Inni obecni na imprezie policjanci zaczęli walić w drzwi. Kiedy dowódca je otworzył, dziewczyna miała widoczne otarcia i natychmiast zgłosiła sprawę dyżurnemu.
Szybka reakcja służb
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podkreślił, że podejrzany policjant został aresztowany zaledwie po mniej niż dwunastu godzinach od zawiadomienia. Kierwiński zapowiedział „bardzo twardą reakcję” na tego typu przestępstwa, stwierdzając, że „przypadki tego typu będą wypalane rozgrzanym żelazem”. Zapewnił również, że poszkodowana funkcjonariuszka otrzymała opiekę psychologiczną i ma status osoby pokrzywdzonej. W jednostce trwa postępowanie sprawdzające dotyczące prawidłowości nadzoru służbowego.
Konflikt polityczny i oskarżenia o tuszowanie
Sprawa stała się przedmiotem ostrych ataków politycznych. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Agnieszka Wojciechowska van Heukelom stwierdziła, że MSWiA próbowało ukryć sprawę i że dziennikarze okazali się bardziej skuteczni od organów państwa. Powiązała również incydent z poprzednimi kontrowersjami wokół ministra Kierwińskiego, sugerując, że jego podobne zachowania uchodzą mu bezkarnie.
Wojciechowska van Heukelom powiedziała: „Fakt, że pijany dowódca jednego z oddziałów prewencyjnych zgwałcił stażystkę, jest niewyobrażalny, ale z drugiej strony – skoro szef MSWiA może pod wpływem alkoholu występować publicznie i potem się mówi, że miał pogłos albo nie miał pogłosu i to wszystko uchodzi mu bezkarnie, to trudno się dziwić, że w podległej mu instytucji ludzie w ten sam sposób się zachowują”. Jej słowa odnoszą się do zdarzenia z maja 2024 roku, kiedy w mediach społecznościowych pojawiły się spekulacje, że Kierwiński był pod wpływem alkoholu podczas obchodów Dnia Strażaka. Polityk zaprzeczył tym oskarżeniom i pokazał rezultat badania alkomatem, potwierdzający, że był całkowicie trzeźwy.

Kierwiński zapowiada pozew
Szef MSWiA błyskawicznie odniósł się do słów posłanki na platformie X: „Niejaka Wojciechowska van Heukelom za swoje prymitywne i kłamliwe słowa może spodziewać się pozwu. Naruszyła moje dobra osobiste i odpowie za to. Nie odpuszczę”. Kierwiński zapowiedział złożenie pozwu cywilnego za publiczne naruszenie jego dóbr osobistych, czci i dobrego imienia. Może również zgłosić popełnienie przestępstwa zniesławienia.
Obrona ofiary i dalsze konsekwencje
Europoseł PiS Maciej Wąsik skomentował działania ministra w ostrych słowach: „Zamiast wyjaśnić sprawę brutalnego gwałtu w Policji, którą nadzoruje, Kierwiński próbuje zastraszyć posłankę, która ujęła się za ofiarą”. Posłowie z obozu opozycyjnego domagają się dymisji ministra Kierwińskiego, twierdząc, że nadzorowany przez niego resort wymaga gruntownych zmian.
Kierwiński natomiast zapewnił, że trwa postępowanie sprawdzające w jednostce, a kolejne decyzje personalne mogą zostać podjęte w nadchodzących dniach i godzinach. Jak zaznaczył, policja wyjaśni całą sprawę do końca, a ofierze zapewniono pełne wsparcie psychologiczne.