Nowe ustalenia ws. fałszywego alarmu w mieszkaniu matki Karola Nawrockiego. Sprawca mógł śledzić służby
W Gdańsku doszło do fałszywego alarmu w mieszkaniu należącym do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, autor zgłoszenia mógł mieć dostęp do komunikacji między służbami podczas interwencji, a jego działania mogły być maskowane za pomocą technologii onion routing, która utrudnia identyfikację źródła połączenia.
Fałszywe zgłoszenia o pożarze i zagrożeniu życia
Fałszywe alarmy dotyczące pożaru i zagrożenia życia automatycznie mobilizują służby. Po sobotnim zgłoszeniu w mieszkaniu matki prezydenta służby wyważyły drzwi i przeszukały lokal, jednak nie stwierdzono żadnego pożaru; wewnątrz nie było też domowników, a mieszkanie było puste. Dzień wcześniej podobne zgłoszenie dotyczyło byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomira Cenckiewicza. W przypadku tego drugiego alarmu wykorzystano e-mail, natomiast zgłoszenie dotyczące mieszkania rodziny Nawrockiego przesłano przez aplikację Alarm 112 na telefon komórkowy.
Służby ustaliły tożsamość nadawcy zgłoszenia
Prokuratura w Gdańsku poinformowała, że wiadomość SMS wysłana z aplikacji Alarm 112 pochodziła z numeru telefonu, który został już zidentyfikowany przez organy ścigania. Rzecznik prokuratury, Mariusz Duszyński, przekazał, że ustalana jest obecna lokalizacja podejrzanego oraz jego związek z incydentem.
Onion routing i anonimowość sprawcy
Onion routing, czyli trasowanie cebulowe, to technika służąca do ukrywania prawdziwego adresu IP użytkownika za pomocą wielowarstwowego szyfrowania. Takie rozwiązanie utrudnia ustalenie nadawcy wiadomości lub połączenia, zarówno pod względem adresu IP, jak i lokalizacji geograficznej. Śledczy podejrzewają, że fałszywe zgłoszenia mogły być w ten sposób zamaskowane.
Fałszywe alarmy jako element wojny hybrydowej
Zdaniem ekspertów takie działania wpisują się w model wojny hybrydowej, której celem jest destabilizacja państwa poprzez wywoływanie chaosu informacyjnego i eskalację emocji społecznych. Tomasz Safjański, profesor Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, zwraca uwagę, że prowokacje te nie są przypadkowe, a ich celem są media, osoby związane z określonym środowiskiem politycznym oraz otoczenie głowy państwa.
„Jeśli społeczeństwo zacznie widzieć chaos, niespójność decyzji i nieproporcjonalne reakcje służb, przeciwnik osiąga swój strategiczny cel bez jednego wystrzału. Państwo sparaliżowane informacyjnie staje się podatne na manipulację, polaryzację i destabilizację od środka” – Tomasz Safjański, profesor Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej.
Polskie służby badają możliwe międzynarodowe tło sprawy
Pod względem technicznym fałszywe alarmy zostały zakwalifikowane jako sabotaż internetowy, a sprawą zajmują się funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz wojskowi. Służby wskazują, że pierwsze z fałszywych zgłoszeń korzystały z serwerów w krajach skandynawskich, natomiast kolejne prawdopodobnie opierały się na infrastrukturze w Rosji.
Śledzenie działań służb i podejrzenie podsłuchiwania
W przypadku fałszywego alarmu w mieszkaniu matki Nawrockiego pojawiły się przesłanki, że prowokatorzy znali nie tylko adres lokalu, ale także fakt, iż nie był on chroniony przez SOP. Ich działania wyglądały tak, jakby na bieżąco reagowali na aktywność służb. Po około kwadransie od pierwszego SMS-a, który nie wywołał natychmiastowej reakcji, wysłano kolejne zgłoszenie, tym razem o zagrożeniu życia dziecka. Ta druga wiadomość doprowadziła do decyzji o siłowym wejściu do mieszkania.
Według ustaleń policja zabezpieczyła monitoring pobliskich ulic i budynków, ponieważ istnieje podejrzenie, że sprawcy mogli obserwować służby z zewnątrz lub mieć dostęp do ich łączności.

Techniczne szczegóły łączności służb
W Polsce używane są otwarte i nieszyfrowane częstotliwości radiowe, co znacznie ułatwia przechwycenie komunikacji między służbami przez osoby trzecie. Jedynie w przypadku informacji niejawnych wykorzystywane są szyfrowane kanały. Jak podkreśliła rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku, podinsp. Magdalena Ciska, policja korzysta z nowoczesnych systemów cyfrowej łączności radiowej.
Fałszywe alarmy i ich konsekwencje
Eksperci ostrzegają, że stałe przeciążanie służb fałszywymi sygnałami może prowadzić do obniżenia czujności i mechanicznych reakcji. W efekcie prawdziwe zagrożenia mogą zostać przeoczone, co stwarza realne niebezpieczeństwo dla bezpieczeństwa państwa. Tomasz Safjański podkreśla, że takie działania mają na celu rozbijanie spójności społecznej i osłabienie zaufania obywateli do instytucji państwa.
Operacje pod fałszywą flagą jako narzędzie dezinformacji
Fałszywe alarmy w Polsce mogą być częścią tzw. operacji pod fałszywą flagą, czyli działań dezinformacyjnych polegających na celowym zostawianiu mylnych tropów. Przykładem może być atak z 2015 roku na francuską telewizję TV5 Monde, w którym początkowo oskarżano ISIS, choć sprawcą okazała się rosyjska grupa hakerska Fancy Bear.
Sprawcy działają taktycznie i z precyzją
W polskich fałszywych alarmach widać cechy charakterystyczne dla zorganizowanych ataków: używanie zagranicznych serwerów VPS, spoofingu numerów, telefonii internetowej i innych technik anonimowości. Operacje te są kierowane przeciwko celom medialnym o znaczeniu społecznym i politycznym, a ich skutkiem jest wywołanie silnych emocji i polaryzacji społecznej przy minimalnych nakładach. „To nie przypadkowe żarty, ale zaplanowane działania z zapleczem technicznym i koordynacją” – komentuje prof. Safjański.
Przesłanki o rosyjskim tle incydentów
Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny Telewizji Republika, odnosił się do wcześniejszych fałszywych zgłoszeń, wskazując na możliwość rosyjskiego tła sprawy. Według przywoływanych ustaleń śledczy analizują, czy za serią alarmów stoją działania skoordynowane i inspirowane z zagranicy.