Ile Sting dostał za koncert na Sylwestrze? TVP odpowiada
„Sylwester z Dwójką” przez wiele lat był nieodłącznym elementem końca roku dla milionów Polaków. Trudno wyobrazić sobie wejście w nowy rok bez widowiska na TVP2, które z roku na rok trafiało w gusta całych rodzin. Charakterystyczna formuła obejmowała wielką plenerową scenę, spektakl świateł, pokazy fajerwerków oraz różnorodny repertuar muzyczny, by każdy widz znalazł coś dla siebie. Połączenie popu z tanecznymi przebojami i obowiązkowym disco polo sprawiało, że zabawa docierała zarówno do młodszej, jak i starszej widowni.
Telewizja Polska trzymała się sprawdzonego schematu, stawiając na znane nazwiska polskiej sceny muzycznej. Obok gwiazd o ugruntowanej popularności na scenie pojawiali się artyści w szczycie kariery, co dodawało świeżości bez ryzykownych eksperymentów. Cała produkcja utrzymywała pogodny i przewidywalny klimat, zapewniając widzom poczucie stabilności i komfortu – nawet w czasie zmiany roku kalendarzowego.

Prowadzący wnosili luz i humor, podkręcając sylwestrową atmosferę. Choć widowisko bywało kolorowe, głośne, a nawet nieco jarmarczne, właśnie to stanowiło jego urok. Nie chodziło o artystyczne eksperymenty, lecz o nieskomplikowaną rozrywkę, pozwalającą oderwać się od codzienności.
Z perspektywy czasu widać, że te wydarzenia miały wymiar społeczny – były ważnym punktem noworocznego kalendarza telewizyjnego, do którego widzowie chętnie wracali. Nawet osoby nieprzepadające za taką rozrywką często zerkały na ekran między przygotowywaniem sylwestrowej kolacji a otwieraniem szampana. „Sylwester z Dwójką” stał się symbolem końca roku i fundamentem masowej rozrywki, którą mogły zaufać miliony odbiorców. Mimo zmieniających się upodobań i rosnącej konkurencji, wyróżniały się energią i rozmachem, wpisując się w polską tradycję telewizyjną.
Sting – gwiazda sylwestrowej nocy, która zaskoczyła wszystkich
Informacja o udziale Stinga w „Sylwestrze z Dwójką 2025” brzmiała jak żart, zwłaszcza że jeszcze niedawno występ tak wielkiej międzynarodowej gwiazdy na polskim sylwestrze wydawał się nierealny. Brytyjski artysta, ikona muzyki światowej, mogący wybierać najlepsze warunki i luksusy, zdecydował się wystąpić, pokazując klasę i wyznaczając wysoką poprzeczkę innym.
Publiczność usłyszała największe hity Stinga – kultowe „Every Breath You Take” czy „Englishman in New York”. Jego występ dowiódł, że czas nie odbiera mu charyzmy ani uroku scenicznego. Zamiast spektakularnych efektów czy fajerwerków stawiał na klasę i prawdziwą muzyczną magię, co wyróżniło go spośród reszty atrakcji.
Najwięcej zaskoczenia wzbudziło to, co działo się poza sceną. Organizatorzy znają ridery gwiazd – pełne drogich alkoholi, egzotycznych potraw czy absurdalnych wymagań. Sting zaskoczył prostotą: poprosił jedynie o wodę niegazowaną, miód manuka z Nowej Zelandii oraz świeży imbir.
Ta skromność stała się tematem rozmów w branży muzycznej. W świecie ekstrawaganckich życzeń postawa Stinga zrobiła ogromne wrażenie. Jak ujawnia informator portalu Plejada:
„Często bywa tak, że największe gwiazdy mają najmniejsze oczekiwania. W tym przypadku jest dokładnie tak samo. Życzenia Stinga są naprawdę skromne, zwłaszcza na tle innych artystów, w tym także polskich. Skromność to zdecydowanie jego znak rozpoznawczy.”
Ta sytuacja potwierdziła, że prawdziwa klasa nie potrzebuje mediów ani przepychu. Sting przyjechał, wystąpił i zostawił niezapomniane wspomnienia oraz lekcję stylu.
Ile Sting zarobił za sylwestrowy występ? TVP milczy
Występ Stinga wzbudził zainteresowanie nie tylko artystyczne, ale i spekulacje o honorarium. W sieci pojawiły się domysły, że artysta otrzymał nawet milion złotych. Taka kwota, choć wysoka, dla gwiazdy tej klasy nie byłaby niczym niezwykłym, zwłaszcza przy transmisji do milionów widzów.
Redakcja Plejady zwróciła się do TVP o potwierdzenie lub zaprzeczenie. Odpowiedź była krótka i jednoznaczna:
„Nie podajemy takich informacji do publicznej wiadomości. To jest tajemnica biznesowa.”
Kwota, jaką Sting otrzymał, pozostaje tajemnicą. Brak danych podsyca ciekawość mediów i opinii publicznej. Nazwisko brytyjskiej legendy trafiło na pierwsze strony, tym razem nie tylko z powodu muzyki, lecz domniemanej rekordowej gaży. Ten występ jeszcze długo będzie tematem dyskusji.
Warto zauważyć, że wyciekły stawki innych gwiazd, które robią wrażenie: Thomas Anders z Modern Talking miał zgarnąć blisko 100 tys. euro (ponad 400 tys. zł) w Toruniu, Beata Kozidrak – 250 tys. zł, Edyta Górniak – 150 tys. zł, Zenek Martyniuk – 100 tys. zł, a wśród wykonawców TVP: Kayah 80-100 tys. zł, Doda 100 tys. zł, Maryla Rodowicz 100-120 tys. zł, Margaret i Viki Gabor po 40-60 tys. zł.