Będzie protest w Warszawie. „Nie ma naszej zgody na przedmiotowe traktowanie zwierząt”
Uśmiercenie dzików na warszawskich osiedlach wywołało falę oburzenia zarówno wśród mieszkańców, jak i aktywistów. Po głośnej interwencji na Bemowie i Mokotowie, Lasy Miejskie wystosowały oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Napięcie wokół decyzji stołecznego ratusza może w ciągu najbliższych dni jeszcze wzrosnąć.
Kontrowersyjna akcja na Bemowie i Mokotowie
Uśmiercenie trzynastu dzików znalezionych na placu zabaw na warszawskim Bemowie oraz siedmiu osobników na Mokotowie w Wielkanoc wywołało ogromne emocje i krytykę. Zwierzęta zawędrowały w miejską przestrzeń, a według służb nie było możliwości ich bezpiecznego przepędzenia. Urzędnicy wskazywali, że ich działania oparte były na obowiązujących przepisach dopuszczających eliminację zwierząt stanowiących zagrożenie.
Sprawa zyskała rozgłos za sprawą mediów społecznościowych, gdzie internauci udostępniali zdjęcia martwych dzików transportowanych w kontenerach przypominających pojemniki na śmieci. Warszawa tłumaczyła, że był to „najbardziej praktyczny środek transportu”, co jednak spotęgowało krytykę wobec działań władz.

„W związku z naszymi ostatnimi działaniami na Bemowie i Mokotowie przepraszamy za sytuację, w której zostali Państwo narażeni na widok usypiania dzików w przestrzeni publicznej. Zdajemy sobie sprawę, że było to doświadczenie trudne i niepokojące.”
– czytamy w oficjalnym oświadczeniu Lasów Miejskich
Lasy Miejskie podkreśliły, że bezpieczeństwo mieszkańców pozostaje „absolutnym priorytetem”, a kolejne działania będą realizowane „z należytą wrażliwością”. Mimo przeprosin ogromne społeczne oburzenie pokazuje, że przede wszystkim sposób przeprowadzenia interwencji jest źródłem krytyki.
Ratusz utrzymuje stanowisko mimo protestów
Przeprosiny nie oznaczają zmiany polityki miasta wobec dzików. Zwierzęta będą nadal uśmiercane, jeśli zostaną uznane za zagrożenie dla ludzi – podkreślają przedstawiciele ratusza.
Podstawą takich działań jest decyzja prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który w marcu zatwierdził uśmiercenie do 400 osobników oraz odstrzał 100 dzików na terenie miasta. Oznacza to kontynuację interwencji, zwłaszcza w okresie wiosennym, gdy zwierzęta częściej wchodzą na obszary miejskie.
Władze tłumaczą, że decyzje limitują przepisy związane z zapobieganiem afrykańskiemu pomoru świń (ASF), które uniemożliwiają lub znacząco utrudniają wywóz dzików poza miasto. Pracownicy Lasów Miejskich działali zgodnie z prawem, ale według ekspertów postępowali nieetycznie.
Miasto zapowiada modyfikacje w organizacji takich działań – planuje zastosowanie parawanów mających zasłonić miejsce interwencji. Jednak to nie uspokaja społecznych niepokojów. Krytycy wskazują, że problem leży nie tylko w formie, ale w samej decyzji o masowym uśmiercaniu dzików w mieście.
Protest przeciwko polityce miasta wobec dzików
W reakcji na działania władz Warszawy, organizacje społeczne zapowiadają protest przed stołecznym ratuszem. Demonstracja ma się odbyć w przyszłym tygodniu i zgromadzić aktywistów oraz mieszkańców sprzeciwiających się obowiązującej polityce miasta.
Organizacje domagają się wstrzymania decyzji o odstrzale oraz powołania zespołu ekspertów, który przygotowałby bardziej humanitarne metody postępowania. Aktywiści wskazują na istnienie alternatywnych rozwiązań, takich jak edukacja mieszkańców dotycząca bezpieczeństwa w pobliżu zwierząt.
„Zabijanie trwa, bo dla wąskiej grupy osób jest opłacalne! Nie ma naszej zgody na przedmiotowe traktowanie zwierząt, na ich śmierć i cierpienie, na pogarszanie zdrowia psychicznego mieszkańców, będących co chwila świadkami okrutnych, barbarzyńskich praktyk.”
– informują organizatorzy protestu
Organizatorzy zwracają uwagę na negatywny wpływ takich wydarzeń na psychikę mieszkańców, którzy stają się świadkami drastycznych scen w przestrzeni publicznej. Spór o dziki w Warszawie staje się symbolem szerszego konfliktu między zapewnieniem bezpieczeństwa, obowiązkami sanitarnymi a rosnącą wrażliwością na los zwierząt.
Nadchodzący protest może stać się kluczowym momentem debaty i pokaże, czy presja społeczna zmusi władze do rezygnacji z przyjętego stanowiska.