Kaczyński i Morawiecki rozmawiali trzy godziny. Ultimatum ws. stowarzyszeń mija o północy

Trzygodzinne spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z byłym premierem Mateuszem Morawieckim nie zakończyło sporu o stowarzyszenia, a termin ultimatum w tej sprawie upływa w czwartek 23 lipca o północy. Morawiecki opuścił siedzibę partii przy Nowogrodzkiej bez komentarza, a przebieg rozmów opisał rzecznik ugrupowania Rafał Bochenek.

Trzy godziny na Nowogrodzkiej

Kaczyński i Morawiecki spotkali się w czwartek w południe w warszawskiej siedzibie PiS. W początkowej części rozmowy uczestniczył także Jacek Sasin. Spotkanie zakończyło się około godziny 15. Były premier wyszedł z budynku i nie wygłosił oświadczenia — jak relacjonowała reporterka Polsat News, spod Nowogrodzkiej odjechała limuzyna Służby Ochrony Państwa, którą najczęściej porusza się Morawiecki.

„Rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej. Wszyscy parlamentarzyści w naszym środowisku politycznym mają te same prawa, ale także obowiązki” — napisał Rafał Bochenek na platformie X.

O co toczy się spór

Sprawa ruszyła 15 lipca, gdy kierownictwo PiS przyjęło uchwałę zobowiązującą członków partii do wystąpienia ze stowarzyszeń prowadzących — statutowo lub faktycznie — działalność polityczną. Politycy dostali na to siedem dni, a termin mija 23 lipca o północy. Tym, którzy się nie zastosują, grozi uruchomienie procedury wykluczenia przez Komitet Polityczny.

Uchwała uderzyła w dwa środowiska: „Po pierwsze Polska” Jacka Sasina, które zakończyło działalność tego samego dnia, oraz „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego, do którego należy 40 posłów i posłanek oraz czterech europosłów. Były premier na likwidację swojego stowarzyszenia się nie zdecydował.

Zarzuty o rozłam i intrygi

„Działalność w Stowarzyszeniu Rozwój Plus jest działalnością rozłamową i realizuje scenariusz pisany rękami wrogów, którzy chcą rozpadu szerokiego obozu polskich patriotów. Nie ulegajcie tej presji” — apelował Bochenek.

Inaczej sytuację opisuje europoseł Piotr Müller, według którego grupa intrygantów próbuje wypchnąć Morawieckiego i kilkudziesięciu posłów z partii.

„Grupa intrygantów, która próbuje przeprowadzić podział partii, czyli m.in. Patryk Jaki, Jacek Sasin i Jacek Kurski, wykorzystują to jako wymówkę. Konsekwentnie próbują to robić, boją się pluralizmu w partii” — stwierdził Müller.

Morawiecki: tutaj jest moje miejsce

Były premier od kilku dni powtarza, że nie zamierza odchodzić z partii, ale nie chce też likwidować stowarzyszenia. W środę napisał na X, że nie pozwoli sprowadzić ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy do „personalnych porachunków i wewnętrznych ambicji”.

„Chcę być w tej naszej drużynie i w naszym obozie patriotycznym. Tutaj jest moje miejsce” — mówił Morawiecki w nagraniu opublikowanym tuż przed spotkaniem.

W ubiegły piątek 45 polityków PiS — posłów, senatorów i europarlamentarzystów — wysłało do prezesa list, w którym zapewniali o przywiązaniu do jedności partii i chęci odzyskania utraconych wyborców. Bochenek przypomniał na koniec stanowisko Kaczyńskiego, że jedność środowisk patriotycznych jest gwarancją dobrej przyszłości Polski.