Kacprzyk zwrócił szpitalowi 0,5 mln zł. Sprawa koordynatora SOR trafiła do prokuratury

Dawid Kacprzyk, koordynator SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, skorygował 33 faktury i zwrócił na konto placówki 0,5 mln zł — poinformowały 18 czerwca stołeczne władze. Korekta objęła okres od 31 stycznia 2025 r. do 16 czerwca 2026 r. Wcześniej ujawniono, że lekarz zarobił w szpitalu ponad 1,5 mln zł w ciągu roku.

W efekcie audytu do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szpitala w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. W czwartek zebrała się też Rada Nadzorcza placówki, która ma zmienić zarząd — o co wystąpił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Spór o pokój VIP

Wcześniej media podały, że w szpitalu funkcjonował salonik VIP dla polityków KO. Władze miasta zaprzeczyły, by oddział ratunkowy dysponował takim pomieszczeniem. Według ich ustaleń Kacprzyk miał dostęp do pokoju należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa i wykorzystywał go samowolnie.

Stanowisko miasta podważył dziennikarz „Newsweeka” Jacek Gądek.

— Zabawne. Władze Warszawy piszą, że nie było żadnego VIP roomu w Szpitalu Południowym, czyli że taki VIP room był. To jednak nie jest kłopot z samym panem Kacprzykiem, ale z zarządzaniem szpitalem i nadzorem nad nim — napisał na platformie X.

Reakcje polityków

Dziennikarka Dominika Długosz podsumowała sytuację lekarza.

— Pan Kacprzyk zrezygnował z mandatu, z członkostwa w KO, wyleciał z roboty, skorygował faktury i zwrócił pół miliona. Bilans tego tygodnia nie jest dla niego specjalnie korzystny — oceniła.

Poseł PiS Sebastian Kaleta uznał zwrot pieniędzy za obciążający.

— Kacprzyk skorygował faktury i zwrócił szpitalowi 500.000 zł. Przecież to jest niemal jak przyznanie się do przestępstwa! Gdzie jest prokuratura? — stwierdził.

Inny poseł tej partii, Bartosz Kownacki, złożył własne zawiadomienie do prokuratury. Dotyczy ono nie tylko Kacprzyka, ale też „innych osób odpowiedzialnych za organizację pracy, prowadzenie dokumentacji, nadzór nad personelem medycznym oraz rozliczanie świadczeń zdrowotnych”.

Komentując w środę doniesienia o saloniku VIP, premier Donald Tusk stwierdził, że jeśli się potwierdzą, wówczas będą musiały „polecieć głowy”. Wątek pomieszczenia bada audyt, a ustalenie, kto i kiedy w nim przebywał, pozostaje w gestii prokuratury.