Spalony grób Łukasza Litewki. Psycholożka tłumaczy, dlaczego to boli podwójnie
Wystarczyła chwila. Jeden przewrócony znicz i grób Łukasza Litewki w Sosnowcu poszedł z dymem. 27 maja, tuż po 11:30, strażacy dostali zgłoszenie o pożarze. Ogień opanowali szybko, ale ślady zostały – i to nie tylko na mogile posła.
Bo płomienie przeniosły się także na sąsiednie groby. Ciekawa sprawa – to miejsce od dnia pogrzebu tonęło w zniczach i kwiatach. Ludzie z całego miasta przychodzili tam oddać hołd.
I właśnie te dziesiątki świeczek prawdopodobnie zrobiły swoje.
Najprawdopodobniej silny wiatr przewrócił znicz albo spowodował jego pęknięcie. Zniczy przy grobie jest bardzo dużo – powiedział Wirtualnej Polsce podkom. Tomasz Mogielski z policji w Sosnowcu.
Co taki widok robi z rodziną?

No i tu zaczyna się trudna część. Bo grób to nie tylko kawałek kamienia. Dla wielu osób to miejsce więzi ze zmarłym, kontaktu, pamięci. Psycholożka Amanda Staniszewska-Celer w rozmowie z WP nie owijała w bawełnę.
Dla bliskich taka sytuacja może być bardzo trudnym i poruszającym doświadczeniem, szczególnie jeśli strata jest jeszcze świeża. Grób jest dla wielu osób symbolicznym miejscem pamięci, dlatego jego zniszczenie może wywoływać poczucie szoku, bezradności, a nawet ponownego przeżywania żałoby.
Pada tu słowo, które brzmi jak diagnoza, a w gruncie rzeczy każdy je rozumie: retraumatyzacja. Czyli ponowne rozdrapanie ran, które dopiero zaczęły się goić.
Nawet jeśli to przypadek
Ktoś powie – przecież nikt tego nie zrobił specjalnie. Wiatr, znicz, pech. I racja. Tylko że dla rodziny to nie ma większego znaczenia.
Nawet jeśli był to nieszczęśliwy wypadek, dla rodziny sam widok zniszczonego miejsca pochówku może być bardzo obciążający emocjonalnie. Takie sytuacje naruszają poczucie bezpieczeństwa, które bliscy próbują odzyskać po śmierci ukochanej osoby – tłumaczy psycholożka.Staniszewska-Celer dodaje jeszcze jedno. Że ten pożar przypomina nam o czymś niewygodnym – o kruchości wszystkiego. O tym, że czasem wystarczy moment nieuwagi, by znów stanąć twarzą w twarz z bólem.
A jednak warto z tego wyciągnąć praktyczną lekcję. Stawiając znicz, pomyśl gdzie i jak. Zwłaszcza przy grobach, na których pali się ich kilkadziesiąt. Tyle wystarczy.