Pożar na grobie Łukasza Litewki w Sosnowcu. Strażacy ujawnili, co się stało
Najpierw tragiczna śmierć. Potem tłumy na pogrzebie. A teraz jeszcze pożar na grobie. Bliscy Łukasza Litewki i mieszkańcy Sosnowca przeżywają to wszystko od nowa.
Do zdarzenia doszło 27 maja na cmentarzu przy ul. Zuzanny. Zdjęcia opublikowane przez „Fakt” pokazują mocno okopcone sąsiednie nagrobki. Sama mogiła została już uprzątnięta.
Co się właściwie wydarzyło na cmentarzu?
Strażacy nie owijają w bawełnę. Interwencję potwierdził rzecznik Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Sosnowcu, a przyczyna okazała się prozaiczna.
O godz. 11.34 było zgłoszenie. Uległy zapaleniu wiązanki zlokalizowane przy grobie oraz znicze. Prawdopodobnie ktoś z odwiedzających za blisko znicza położył wiązankę, doszło do zapalenia. Zniczy przy grobie jest bardzo dużo. To była szybka akcja gaszenia pożaru, nie wymagała większej interwencji strażaków – mówił mł. bryg. Tomasz Dejnak w rozmowie z „Faktem”.
I tu zaczyna się cała ironia. Ogromna liczba kwiatów i zniczy, jaką ludzie znosili na grób, stała się jednocześnie zarzewiem ognia. Wystarczyła jedna wiązanka położona za blisko płomienia. Reszta to już kwestia łatwopalnych dekoracji i sekund.
Na szczęście ogień nie przeniósł się dalej. Akcja trwała chwilę.

Człowiek, którego znała cała Polska
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia. Potrącił go rowerzystę 57-letni kierowca samochodu, do wypadku doszło z nieustalonych dotąd przyczyn. Społecznik zmarł na miejscu. Miał 37 lat.
Trudno się dziwić, że jego śmierć poruszyła tysiące ludzi. Założona przez niego fundacja #TeamLitewka prowadziła zbiórki i akcje pomocowe – dla rodzin w trudnej sytuacji, dla seniorów, dla zwierząt. Bo Litewka po prostu pomagał. I robił to tak, że ludzie szli za nim.
Pogrzeb, jakiego Sosnowiec dawno nie widział
Uroczystości pogrzebowe odbyły się 29 kwietnia. Przyszły tysiące. Znicze, kwiaty, transparenty z logo fundacji. A na ceremonii pojawili się najważniejsi ludzie w państwie – premier, prezydent i marszałek Sejmu. Czy często widzimy taką trójkę na pogrzebie samorządowca?
Litewka został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Odrodzenia Polski. Jedno z najwyższych odznaczeń państwowych za zasługi dla kraju.
Od tamtej pory grób stał się miejscem codziennych odwiedzin. Ludzie wciąż przychodzą. Składają znicze, zostawiają kwiaty. I właśnie ta ilość – tak po ludzku piękna – okazała się przyczyną pożaru.