Jean Reno wcale nie jest Francuzem. A jego prawdziwe nazwisko?
Leon Zawodowiec milczy, patrzy spod kapelusza i podlewa kwiatka w doniczce. Tę scenę pamięta chyba każdy. A człowiek, który ją zagrał, nie nazywa się Jean Reno. I nie urodził się we Francji. Zaskoczeni? No właśnie.
Prawdziwe nazwisko, którego nikt nie wymówi za pierwszym razem
Aktor przyszedł na świat w 1948 roku w Casablance, czyli w zachodnim Maroku. Jego rodzice byli Hiszpanami, którzy wyemigrowali do Afryki tuż po ślubie. Sam Jean trafił do Francji dopiero jako 17-latek.
A teraz najlepsze. Z metryki wcale nie wynika żaden „Jean Reno”. Pod tym znanym na całym świecie pseudonimem kryje się Juan Moreno y Herrera Jiménez. Powiedz to szybko trzy razy.
Skąd więc ten francuski szlif? Po przeprowadzce do Paryża Juan po prostu dopasował dane do nowego kraju. Juan zamienił się w Jeana, czyli francuskiego Jana. Moreno skrócił do Reno. Łatwiej zapamiętać, łatwiej wymówić.
Obco brzmiące nazwisko w branży filmowej potrafiło zamknąć drzwi, zanim ktokolwiek je otworzył. Skrót okazał się sprytnym ruchem.
I trzeba przyznać, że zadziałało. „Goście, goście”, „Godzilla”, „Wielki błękit” – kariera ruszyła z kopyta.
Dlaczego Polska śni mu się po nocach
Bo przecież życie prywatne tego pana to materiał na osobny serial. Trzy żony, a dwie z nich Polki. Ciekawa sprawa, prawda?
Pierwszy raz powiedział „tak” w 1977 roku. Wybranką była Geneviève Reno, z którą doczekał się córki i syna. To małżeństwo trwało do 1995 roku.
Rok później na Polach Elizejskich poznał polską modelkę, Nathalie Dyszkiewicz. Ślub, dwoje dzieci, a w 2001 roku rozwód. No cóż, bywa.
Trzecie podejście znowu wiązało się z Polką. Aktorka Zofia Borucka skradła mu serce na dobre. Stanęli na ślubnym kobiercu w 2006 roku, a świadkiem był nie byle kto, bo sam Nicolas Sarkozy. Para wychowuje dwóch synów.
Wychodzi na to, że Hiszpan z marokańskim paszportem, który zrobił z siebie Francuza, najmocniej zakochał się w Polkach. Świat naprawdę bywa pokręcony.