Awantura czy żart? Zaskakujące sceny podczas przemówienia Bronisława Foltyna w Sejmie

Poseł Konfederacji Bronisław Foltyn zaskoczył wszystkich podczas obrad Sejmu, przynosząc na mównicę rekwizyt wymierzony w premiera Donalda Tuska. Z relacji z obrad oraz doniesień medialnych wynika, że parlamentarzysta wniósł duże pudełko stylizowane na opakowanie prezerwatyw, z którego wypuścił balon z wizerunkiem szefa rządu. Balon uniósł się pod sufit sali plenarnej, wywołując natychmiastową reakcję władz izby.

Przebieg happeningu na sali plenarnej

W trakcie wystąpienia poseł Foltyn zaprezentował duże, niebieskie pudełko z napisem „Dura Lex” oraz wizerunkiem Donalda Tuska. Na opakowaniu znalazły się też logo KSeF, fikcyjna cena 11,99 zł oraz hasła „5 lat więzienia” i „720 stawek dziennych”.

„Maksymalna kara to 46 milionów złotych i do pięciu lat więzienia. Kim jest ten człowiek i co takiego zrobił? Co to za bandyta?” – pytał retorycznie z mównicy.

Po tych słowach poseł otworzył pudełko, z którego wyleciał niebieski balon napełniony helem, również ozdobiony twarzą premiera i podobnymi hasłami. Balon szybko uniósł się pod sufit sali sejmowej.

„Robię to, żeby puścić to w świat, żeby dotarło wszędzie. Nie może państwo tak wyglądać” – wyjaśniał swoje motywy Foltyn.

Happening w Sejmie
Sejm RP/YouTube

Reakcja władz Sejmu

Na incydent natychmiast zareagowała prowadząca obrady wicemarszałek Dorota Niedziela (lub Monika Wielichowska, wg źródeł), która poinformowała:

„Panie pośle, będzie pan musiał samodzielnie usunąć ten balon. Nie musi pan robić z Sejmu cyrku”.

Podkreśliła, że balon stanowi potencjalne zagrożenie, a sprawa trafi do Straży Marszałkowskiej. Wicemarszałek dodała:

„Zmusił pan pracowników Kancelarii Sejmu, by narażali bezpieczeństwo dla pana happeningów. Czy na tym powinna polegać polityka?”.

Poseł musi liczyć się z konsekwencjami regulaminowymi.

Tło sprawy Tomasza Sidorczuka

Akcja Foltyna miała nagłośnić los Tomasza Sidorczuka z Bielska-Białej (lub Skarżyska-Kamiennej), który kupił prezerwatywy, zażądał faktury na Kancelarię Premiera (z NIP-em instytucji) i opublikował satyryczny filmik z apteki.

„Człowiek nazywa się Tomasz Sidorczuk z Bielska-Białej. Kupił prezerwatywę z wizerunkiem Donalda Tuska. Bandyta numer jeden. Nakręcił filmik za 11 zł, a cała KAS w Katowicach się na niego rzuciła” – ironizował poseł.

Według Foltyna, akta sprawy liczą prawie 100 stron, przesłuchano kilkanaście osób, a Sidorczukowi grozi 720 stawek dziennych (do 46 mln zł) i 5 lat więzienia. Poseł zarzucił dysproporcje w działaniach skarbówki:

„Gdzie żyjemy, skoro pół KAS zajmuje się tym, a wielką skalę przestępstw pomijacie? Państwo nie może być słabe wobec silnych i silne wobec słabych”.

Wydarzenie stało się wiralem w mediach społecznościowych, a Foltyn bronił akcji na platformie X jako poważnego sygnału patologii.