Fala krytyki spadła na Thomasa Andersa. Muzyk odpowiada po Sylwestrze
Sylwestrowa Moc Przebojów w 2025 roku zawitała do Torunia, zmieniając historyczny rynek w jedno z najjaśniej oświetlonych i najgłośniejszych miejsc sylwestrowej zabawy w Polsce. Polsat transmitował wydarzenie na żywo, przyciągając zarówno uczestników bawiących się pod gołym niebem, jak i miliony widzów przed telewizorami. Stacja przygotowała widowisko z ogromnym rozmachem, mając na celu pobicie rekordów oglądalności.
Techniczna oprawa zrobiła ogromne wrażenie: monumentalna scena, potężne ekrany LED oraz setki reflektorów tworzyły spektakl światła, nadający imprezie niemal futurystyczny charakter. Laserowe wiązki przecinały nocne niebo, a dynamiczne animacje sprawiały, że toruński rynek przypominał scenę międzynarodowego koncertu, a nie standardową miejską zabawę sylwestrową. Organizatorzy zadbali o każdy detal, by wizualnie nie dać sobie nic do zarzucenia.

Gwiazdorska obsada i przemyślany repertuar
Na scenie wystąpili wybitni przedstawiciele polskiej muzyki oraz artyści młodszego pokolenia – to znak rozpoznawczy tego wydarzenia od lat. Wśród wykonawców znaleźli się m.in. Beata Kozidrak z Bajm, Zenek Martyniuk, Edyta Górniak, Majka Jeżowska, Skolim i Smolasty – liderzy list przebojów od miesięcy. Nie zabrakło legendarnych zespołów, takich jak Lady Pank czy Golec uOrkiestra, które zapewniły muzyczną podróż przez pokolenia.
Dobór utworów był starannie przemyślany, by każdy znalazł coś dla siebie – od ponadczasowych hitów, przez energetyczne przeboje disco polo, po nowoczesne radiowe brzmienia. Występy wywoływały entuzjastyczne reakcje, a atmosfera gęstniała z każdą minutą. Szczególne emocje wzbudziła Edyta Górniak, pojawiająca się z charakterystyczną energią i scenicznym temperamentem.
Publiczność oczekiwała nie tylko znakomitej muzyki na żywo, ale też spektakularnych efektów i pełnej pasji energii, która efektownie pożegna stary rok. Już od pierwszych chwil transmisji widać było, że Polsat nie żałuje środków na produkcję i efekty specjalne, chcąc uczynić Sylwestrową Moc Przebojów w Toruniu wyjątkowym widowiskiem.
Thomas Anders – ikona sylwestrowych wieczorów
Thomas Anders, a właściwie Bernd Weidung, od lat jest stałym elementem polskich sylwestrowych wydarzeń telewizyjnych. Lider Modern Talking to symbol lat 80., muzyki tanecznej i kultowych refrenów budzących nostalgię. Hity jak „You’re My Heart, You’re My Soul”, „Cheri, Cheri Lady” czy „Brother Louie” są znane międzypokoleniowo – zarówno tym, którzy dorastali z kasetami magnetofonowymi, jak i młodszym dzięki mediom oraz playlistom internetowym.
Po rozpadzie Modern Talking Anders nie zniknął ze sceny. Rozwijał karierę solową, opierając ją na sentymencie do dawnych przebojów i bliskim kontakcie z fanami. W Polsce regularnie przyciąga rzesze słuchaczy tęskniących za „złotą erą” popu. Wielkie występy na sylwestrach, imprezach plenerowych i telewizyjnych widowiskach stały się jego tradycją, a dla wielu widzów – noworocznym rytuałem.
Thomas Anders stał się symbolem sylwestrowych atrakcji: zagraniczny artysta z rozpoznawalnym nazwiskiem, zestaw ponadczasowych hitów i lekka nostalgia gwarantują wysoką oglądalność. Nic dziwnego, że podczas tegorocznej Sylwestrowej Mocy Przebojów miał być jednym z głównych punktów programu.
Mieszane reakcje na występ Andersa
Tegoroczny występ nie spełnił jednak oczekiwań części widzów i organizatorów. W mediach społecznościowych pojawiła się fala krytyki i rozczarowania, głównie dotycząca formy, braku energii scenicznej, powielania schematu oraz zarzutów o playback. Krytyczne opinie formułowali nie tylko przypadkowi użytkownicy, ale też wierni fani i sympatycy artysty.
Dla części publiczności Anders przestał być „gwiazdą wieczoru”, stając się nostalgicznym wspomnieniem minionej epoki. Mimo emocji, jakie wciąż budzi, nie spełnia już oczekiwań współczesnych telewizyjnych sylwestrowych widowisk. Ten występ pokazał, że nawet legenda popu musi mierzyć się ze zmieniającymi się gustami publiczności.
Historia Thomasa Andersa z Polską i jego statusem artysty w naszym kraju pozostaje fascynująca – rzadko zagraniczny wykonawca tak konsekwentnie utrzymuje silną pozycję w świadomości słuchaczy. Pytanie otwarte: czy nostalgia wystarczy, by rokrocznie wracać na największe sceny, czy publiczność oczekuje od idoli czegoś więcej niż hitów sprzed dekad.
Thomas Anders odpowiada o relacji z Polską
W piątkowym wydaniu programu „Halo, tu Polsat”, inaugurującym 2026 rok, Thomas Anders po raz pierwszy po sylwestrowym występie zabrał głos. Skupił się na wyjątkowej relacji z Polską i polską publicznością, nie szczędząc słów uznania dla fanów.
„Uwielbiam przyjeżdżać do Polski, ponieważ ludzie są tu niezwykle przyjaźni i otwarci. Myślę, że nawet w tym roku zagram tutaj pięć, sześć, a może nawet siedem koncertów” – podkreślił artysta.
Thomas Anders budował obraz bliskich, niemal sąsiedzkich więzi z polskimi fanami:
„W pewnym sensie czuję się tak, jakbyśmy byli sąsiadami i jakbym za każdym razem wracał do domu. Wszyscy są bardzo serdeczni i bliscy.”
Zwrócił też uwagę na wyjątkowe spotkania z fanami, które wciąż wywierają na nim wrażenie:
„Kiedy przyjeżdżam do hotelu, czekają tam na mnie fani. Pokazują mi stare płyty i zdjęcia sprzed dziesięcioleci. To zawsze jest dla mnie czymś wyjątkowym.”
Wokalista wspomniał liczne podróże po Polsce, akcentując życzliwość i różnorodność miejsc:
„Ludzie tu są naprawdę niezwykle życzliwi, to zupełnie inne doświadczenie. Byłem w Zakopanem, Gdańsku i wielu innych miastach. To wspaniałe móc tam ciągle wracać.”